Monday, July 30

Szczęśliwej drogi już czas...

Jutro o 5.oo Nowalijka wyrusza na podbój świata. Ciesze się, że ma możliwość, ciesze się, że zaczyna nowa przygodę. Wiem, że będzie jej cudnie, bo bedzie robić coś innego, bo będzie się w tym spełniać. Wiem, że będzie tęsknić. Wiem, że my też. I jest chyba jedyną osobą, dla której jestem w stanie zainstalować Skype i gadać przez net, bo zwykle to było dla mnie jakieś dziwne... Nawet jak Rezydent jeszcze pałał do mnie namiętnym uczuciem, co było dawno i nikt już tego nie pamięta, też Skype nie miałam...

Good Luck & fingers crossed. I klękajcie narody. Nowalijko, nie pozwól im z tych kolan wstać.

No comments: