Asia: Magda, what do you do when you are dressed and you don't want to be dressed anymore?
Magda: yyyyy I do make-up.
rotfl
Saturday, June 16
Piekło
Tytuł notki nie jest bynajmniej odniesieniem do panujacej temperatury. A mógłby być :)
Od Nowego Ucznia Od Zrzeszonych usłyszałam taką ot definicję piekła- bycie zamkniętym w pokoju ze wszystkimi swoimi niewykorzystanymi szansami.
PS odkryłam w końcu co mam zrobić na tym blogu, żeby móc używać WSZYSTKICH polskich głosek. TADAM!
Od Nowego Ucznia Od Zrzeszonych usłyszałam taką ot definicję piekła- bycie zamkniętym w pokoju ze wszystkimi swoimi niewykorzystanymi szansami.
PS odkryłam w końcu co mam zrobić na tym blogu, żeby móc używać WSZYSTKICH polskich głosek. TADAM!
Saturday, June 9
Stay positive
No wlasnie to staram sie robic. Patrzec pozytywnie, choć swiat mi jakos nie bardzo chce w tym pomoc.
Wizyty u komornikow zaczne traktowac jako swoje hobby i niech mi nikt nie mowi, ze to sa wredni ludzie. Dla mnie nie sa. Ba, okazuja nawet wspolczucie i zrozumienie w granicach na jakie pozwala im wykonywany zawod. BMM zobowiazal sie zaplacic swoj dlug. Zobaczymy wiec czy i drugi raz w waznej sprawie dotrzyma slowa. Moze go ta obczyzna odmienila?
Paralizuje mnie strach na mysl o tym, ze ida wakacje a w zwiazku z tym nie wiadomo jak z praca dodatkowa i czy bedzie z czego zyc. Dopada mnie czasem taki skurcz zoladka, ale przyjmuje postawe Scarlet O'Hara i postanawiam pomyslec o tym jutro, bo przecież pracowac wiecej sie nie da.
Przykro mi, kiedy Kobieta (DO niedawna bardzo)Szczesliwa nie odpowiada na telefony. Rozumiem stan, rozumiem koszmarnie trudna sytuacje, wszystko rozumiem. Chcialabym tylko wiedziec jakie ma dlasze plany zwiazane ze swoim PETem- miejsce dla niego u mnie dalej aktualne, nie wiem tylko czy w dalszym ciagu potrzebne.
Z absolutnym niedowierzaniem patrze na zachowania Wieczngo Marzyciela vel Rezydenta. Po bardzo krytycznej klotni (po BBMie jest jedyna osoba, z ktora w ogole potrafie sie poklocic) oglosilam, ze jeszcze raz i na lustrze w przedpokoju zastanie kartke z terminem wyprowadzki, a kazda jego rzecz spakuje do osobnej reklamowki i.. jeszcze nie wiem czy zaczne wyrzucac przez balkon na ulice, czy tez z owego balkonu wrzucac na dach sasiedniego budynku. I wiecie co? Przejal sie. Przeprosil. I nie tylko slowami. Czynami tez. Niby to wszytko drobiazgi, ale dla mnie wazne. Uwazam to za swoje wcale-nie-male zwyciestwo.
Kiedy mysle o moich Przyjaciolkach, z ktorych wiekszosc ma juz dzieci wlasne lub "przysposobione", albo kiedy widze mloda mame, mysle, ze mnie to juz nie czeka. Zastanawialam sie nawet kiedys nad byciem single mother, jednak stwierdzilam, ze nie moge z definicji stawiac dziecka na pozycji trudniejszej tylko dlatego, ze ja chce sie spelnic macierzynsko. Czas leci, a po doswiadczeniach z BMMem moje wymagania w stosunku do facetow tylko rosna. Juz nawet Brabonia jakos czesciej mowi o adopcji, wiec i ona chyba przestaje wierzyc w moje szanse...
Na szczescie w moim zyciu sa tez i humorystyczne akcenty.
Bo tak. Kobieta Tajemna miala urodziny. Z tej okazji (pod przykrywka obchodow imieniem moich i Kobiety Od Uzaleznien Serialowych) zrobilismy jej surprise party. Pomijam fakt, ze jak z kims przebywa sie tak czesto, to trudno jest cokolwiek ukryc, ale ona (ponoc, przynajmniej takiej wersji sie trzyma) nie zorientowala sie wcale. I jak juz dotarla na impreze (a mnie udalo sie zagonic wszytkich do sypialni, zeby krzyknac jej SURPRISE) i kiedy w koncu uslyszala to gromkie SURPRISE to podskoczyla ze przestrachu, a zaraz potem oswiadczyla, ze ona zadnych urodzin nie obchodzi i ze w ogole ona tu przyszla na impreze imienienowa. Chwile nam zajelo nim udalo sie nam ja przekonac, ze to dla niej impreza, a caly czas mialam wizje jak wychodzi, z impetem zamykajac za soba drzwi. Do tego na szczescie nie doszlo.
Na tej forementioned imprezie poznalam tez Obiecujacego Mlodego Czlowieka. Przyprowadzil go moj Nowy Uczen Od Zrzeszonych, którego wtedy widzialam 3 raz w zyciu. Skoro byl obiecujacy, to trzeba bylo te obietnice wykorzystac. Nowy Uczen Od Zrezszonych zaproponowal spotkanie w tygodniu, my w lekko pijanym widzie przyklasnelismy i tak oto cztery dni pozniej spotkalismy sie w Krowie. Obiecujacy Mlody Czlowiek tez byl. Adorowal poczatkowo tylko mnie, a pozniej juz kazda kobiete, ktora obok niego usiadla. Zachowal sie jednak jak gentalman, odprowadzil do domu i tu jego gentelmenskosc sie skonczyla. Otoz pijac herbate w mojej sypialni- reszta domu wygladala jak po przejscu huraganu- stwierdzil, ze ma na mnie ochote.Ot tak absolutnie w oczy mnie patrzac. No mogl ja sobie miec- i tak mu nc z tego nie przyszlo. Najpierw sie wkurzylam, teraz juz opowiadam jako humoreske, a kazdy facet, ktory palnie cos absolutnie nieprzemyslanego uslyszy ode mnie "wlasciwie to bym cie przelecial"- jest to co prawda parafraza slow, ktore uslyszalam, ale jakze bardziej dobitnie brzmi :)
Mlody Einstein zaproponowal mi kolejna przejazdzke swoim halasliwym pojazdem, ktora to propozycje przyjaelam oczywiscie z dzika rozkosza.
Jednak najwieksza radoscia i ukojeniem dla mnie jest fakt, ze w tzw. biedzie dobrych dusz wokol mi nie zabraknie.
A na koniec dwa skrajne przemyslenia.
Pierwsze- bardzo duzo ostatnio mysle o przemijaniu, o tym, ze ludzie odchodza. Ludzie, a bardziej konkretnie Brabonie. Wiem, ze to nieuniknione, ale jakos trudno mi sobie wyobrazic swiat bez nich. Boje sie tez tych mysli. Boje sie, ze gdzies tam w srodku przygotowuje sie na to i, ze stanie sie to wczesniej niz sie spodziewam. Bardzo sie boje. Strach jest tym wiekszy im bardziej usiluje sobie przypomniec jak to bylo jak odszedl Mlody. O tamtym odejsciu tez myslalam wczesniej. Nie pamietam tylko ile wczesniej. Myle tez o tym jak zareagowaliby inni gdybym to ja przestala istniec- o tym, co by powiedzieli i czuli, i w tej kwestii nie dochodze od zadnych wnioskow.
Drugie- czyz to nie ironia losu, ze Wieczny Marzyciel vel Rezydent, bedacy zagorzalym ateista, juz drugi rok z rzedu pracuje przy imprezie zwiazanej z obchodami smierci JPII? I czy nie zabawnie brzmi kiedy mówi do mnie "Jak mi Bog mily, nie rozumiem niektórych twoich zachowan." Chociaz on Bog pewnie mowi przez male b.
PS Czyz nie godny uwagi jest fakt, ze nie napisalam NIC o pracy? A w tej dobra wiadomosc- NIE BEDE WYCHOWAWCA w przyszlym roku. Tadam!!!!
Wizyty u komornikow zaczne traktowac jako swoje hobby i niech mi nikt nie mowi, ze to sa wredni ludzie. Dla mnie nie sa. Ba, okazuja nawet wspolczucie i zrozumienie w granicach na jakie pozwala im wykonywany zawod. BMM zobowiazal sie zaplacic swoj dlug. Zobaczymy wiec czy i drugi raz w waznej sprawie dotrzyma slowa. Moze go ta obczyzna odmienila?
Paralizuje mnie strach na mysl o tym, ze ida wakacje a w zwiazku z tym nie wiadomo jak z praca dodatkowa i czy bedzie z czego zyc. Dopada mnie czasem taki skurcz zoladka, ale przyjmuje postawe Scarlet O'Hara i postanawiam pomyslec o tym jutro, bo przecież pracowac wiecej sie nie da.
Przykro mi, kiedy Kobieta (DO niedawna bardzo)Szczesliwa nie odpowiada na telefony. Rozumiem stan, rozumiem koszmarnie trudna sytuacje, wszystko rozumiem. Chcialabym tylko wiedziec jakie ma dlasze plany zwiazane ze swoim PETem- miejsce dla niego u mnie dalej aktualne, nie wiem tylko czy w dalszym ciagu potrzebne.
Z absolutnym niedowierzaniem patrze na zachowania Wieczngo Marzyciela vel Rezydenta. Po bardzo krytycznej klotni (po BBMie jest jedyna osoba, z ktora w ogole potrafie sie poklocic) oglosilam, ze jeszcze raz i na lustrze w przedpokoju zastanie kartke z terminem wyprowadzki, a kazda jego rzecz spakuje do osobnej reklamowki i.. jeszcze nie wiem czy zaczne wyrzucac przez balkon na ulice, czy tez z owego balkonu wrzucac na dach sasiedniego budynku. I wiecie co? Przejal sie. Przeprosil. I nie tylko slowami. Czynami tez. Niby to wszytko drobiazgi, ale dla mnie wazne. Uwazam to za swoje wcale-nie-male zwyciestwo.
Kiedy mysle o moich Przyjaciolkach, z ktorych wiekszosc ma juz dzieci wlasne lub "przysposobione", albo kiedy widze mloda mame, mysle, ze mnie to juz nie czeka. Zastanawialam sie nawet kiedys nad byciem single mother, jednak stwierdzilam, ze nie moge z definicji stawiac dziecka na pozycji trudniejszej tylko dlatego, ze ja chce sie spelnic macierzynsko. Czas leci, a po doswiadczeniach z BMMem moje wymagania w stosunku do facetow tylko rosna. Juz nawet Brabonia jakos czesciej mowi o adopcji, wiec i ona chyba przestaje wierzyc w moje szanse...
Na szczescie w moim zyciu sa tez i humorystyczne akcenty.
Bo tak. Kobieta Tajemna miala urodziny. Z tej okazji (pod przykrywka obchodow imieniem moich i Kobiety Od Uzaleznien Serialowych) zrobilismy jej surprise party. Pomijam fakt, ze jak z kims przebywa sie tak czesto, to trudno jest cokolwiek ukryc, ale ona (ponoc, przynajmniej takiej wersji sie trzyma) nie zorientowala sie wcale. I jak juz dotarla na impreze (a mnie udalo sie zagonic wszytkich do sypialni, zeby krzyknac jej SURPRISE) i kiedy w koncu uslyszala to gromkie SURPRISE to podskoczyla ze przestrachu, a zaraz potem oswiadczyla, ze ona zadnych urodzin nie obchodzi i ze w ogole ona tu przyszla na impreze imienienowa. Chwile nam zajelo nim udalo sie nam ja przekonac, ze to dla niej impreza, a caly czas mialam wizje jak wychodzi, z impetem zamykajac za soba drzwi. Do tego na szczescie nie doszlo.
Na tej forementioned imprezie poznalam tez Obiecujacego Mlodego Czlowieka. Przyprowadzil go moj Nowy Uczen Od Zrzeszonych, którego wtedy widzialam 3 raz w zyciu. Skoro byl obiecujacy, to trzeba bylo te obietnice wykorzystac. Nowy Uczen Od Zrezszonych zaproponowal spotkanie w tygodniu, my w lekko pijanym widzie przyklasnelismy i tak oto cztery dni pozniej spotkalismy sie w Krowie. Obiecujacy Mlody Czlowiek tez byl. Adorowal poczatkowo tylko mnie, a pozniej juz kazda kobiete, ktora obok niego usiadla. Zachowal sie jednak jak gentalman, odprowadzil do domu i tu jego gentelmenskosc sie skonczyla. Otoz pijac herbate w mojej sypialni- reszta domu wygladala jak po przejscu huraganu- stwierdzil, ze ma na mnie ochote.Ot tak absolutnie w oczy mnie patrzac. No mogl ja sobie miec- i tak mu nc z tego nie przyszlo. Najpierw sie wkurzylam, teraz juz opowiadam jako humoreske, a kazdy facet, ktory palnie cos absolutnie nieprzemyslanego uslyszy ode mnie "wlasciwie to bym cie przelecial"- jest to co prawda parafraza slow, ktore uslyszalam, ale jakze bardziej dobitnie brzmi :)
Mlody Einstein zaproponowal mi kolejna przejazdzke swoim halasliwym pojazdem, ktora to propozycje przyjaelam oczywiscie z dzika rozkosza.
Jednak najwieksza radoscia i ukojeniem dla mnie jest fakt, ze w tzw. biedzie dobrych dusz wokol mi nie zabraknie.
A na koniec dwa skrajne przemyslenia.
Pierwsze- bardzo duzo ostatnio mysle o przemijaniu, o tym, ze ludzie odchodza. Ludzie, a bardziej konkretnie Brabonie. Wiem, ze to nieuniknione, ale jakos trudno mi sobie wyobrazic swiat bez nich. Boje sie tez tych mysli. Boje sie, ze gdzies tam w srodku przygotowuje sie na to i, ze stanie sie to wczesniej niz sie spodziewam. Bardzo sie boje. Strach jest tym wiekszy im bardziej usiluje sobie przypomniec jak to bylo jak odszedl Mlody. O tamtym odejsciu tez myslalam wczesniej. Nie pamietam tylko ile wczesniej. Myle tez o tym jak zareagowaliby inni gdybym to ja przestala istniec- o tym, co by powiedzieli i czuli, i w tej kwestii nie dochodze od zadnych wnioskow.
Drugie- czyz to nie ironia losu, ze Wieczny Marzyciel vel Rezydent, bedacy zagorzalym ateista, juz drugi rok z rzedu pracuje przy imprezie zwiazanej z obchodami smierci JPII? I czy nie zabawnie brzmi kiedy mówi do mnie "Jak mi Bog mily, nie rozumiem niektórych twoich zachowan." Chociaz on Bog pewnie mowi przez male b.
PS Czyz nie godny uwagi jest fakt, ze nie napisalam NIC o pracy? A w tej dobra wiadomosc- NIE BEDE WYCHOWAWCA w przyszlym roku. Tadam!!!!
Subscribe to:
Posts (Atom)