Tuesday, April 3

Down the hole

Dzis ze zmęczenia chce mi się plakać. Lzy w oczach. Tylko sil na placz też brak.

PS Powoli przyzywyczajam sie do mysli, że żaden związek mi nie grozi.

Sunday, April 1

Nie chwal dnia przed zachodem słońca

No i rację mają ci starożytni indianie. Pochwalilam to się zbiesil. Zepsul się calkowicie. Aplikacja rozmowa nie dziala, program zrozumienie wysiadl, twardy dysk widocznie przeladowany, bo i na cierpliwosc nie ma miejsca. Tylko, że tym razem ja się zawzięlam w sobie. To on mnie bardziej potrzebuje niż ja jego. Nie będę przelamywać lodow pierwsza. Tym bardziej, że to nie ja się zachowuję jak przedszkolak. Wlączyl mi się tryb "nic od ciebie nie chcę, nic od ciebie nie potrzebuję" i szczerze mówiąc mam nadzieję, że utrzyma się dlugo.

W ramach rozpieszczania się poszlam dzis z Kobietą Tajemną i z Kobietą Od Uzależnień Serialowych na spacer i nawet wylądowalysmy w takiej częsci Wroclawia w jakiej ja jeszcze nie bylam. Za to bardzo rozczarowana jestem faktem, że Mroczne Domiszcze ktos jednak remontuje i niestety na miono Mrocznego Domiszcza się nie lapie. Zerwalam sobie trzy fiolki i kieszenie pachną mi kwiatowo. Porozpieszczam też swoją skórę dzis. Peeling, peeling i jeszcze raz peeling. Wspominalam już, że patrzeć an siebie nie mogę? No to wlasnie jest początek kuracji. Trzymać kciuki proszę za wytrwalosć ma w robieniu brzuszków.

PS Pytanie: Jakim idiotą trzeba być, żeby polożyć otwartą (co widać wyraźnie, caly róg odcięty) saszetkę Vanish'a na pólce, tak, żebym przypadkiem jej nie widziala i macając na oslep oblala siebie i wszystko wokól poparzając sobie do tego palce.
Odpowiedź: Wystarczy być Wiecznym Marzycielem vel Rezydentem. CND.