Friday, July 20

O tym jak nie jestem kobietą próżną

W pamiętny czwartek, kiedy to przegadałam lekcję z Młodym Einsteinem usłyszałam od niego bardzo mądrą uwagę. Mianowicie, że kobiety są próżne i wystarczy tą ich próżnośc zaspokoić, żeby owinąc je sobie wokół palca czy innej części ciała.

Jak bardzo mądra uwaga to była przekonałam się w ubiegły piątek, kiedy to po imprezie urodzinowej pewnej znajomej Rezydent namówił mnie na kontynuację wieczoru w Krowie. Przypadkowo spotkałam tam znajomego mojej kuzynki. Pogadaliśmy chwilę, przypomniałam mu skąd się znamy i jak dla mnie sprawa byłą zakończona. On widocznie uznał inaczej, bo towarzyszył mi cały wieczór. Rozmowa i owszem była ciekawa, ale dla mnie zdecydowanie bardziej interesujace były jego sposoby na zaspokojenie mojej próżności. Otóż stwierdził na przykład, że często przychodzę do Krowy (ale odkrycie) i, że on zapamiętał moje oczy, włosy i w ogóle twarz. Potem zapytał o mój wiek (kobietę o wiek- błąd kardynalny!), a jak dowiedział się, że mam dokładnie tyle samo lat, co owa moja kuzynka skontatował, że w takim razie wie jakie mam pragnienia. Reszta wieczoru była jeszcze lepsza- nie udało mi się zapamiętać wszystkiego, ale dwa kąski utkwiły mi w pamięci. W pewnym momencie mój "adorator" odwrócił wzrok i głowę i ewidentnie, bardzo teatralnie zresztą, posmutniał. Ja jako kobieta uczuciowa, zapytałam co się stało. W odpowiedzi usłyszałam, że dobrze mu ze mną i, że nie sądził, że jeszcze kiedyś te słowa powie. Na co ja, wredna żmija, zapytałam, co jeszcze chciałby powiedzieć, a nie sądził, że powie. A on mi na to, że to nigdy nie zabrzmi. Uwierzycie mi jak powiem, że cały czas zachowałam powagę i nie parsknęłam śmiechem tłumiąc go głęboko w moim brzuchu? Oczywiście próbował też "organoleptycznie" się do mnie zbliżyć, ale jakoś mu się nie udało. Odjechałam taksówką w siną dal a on stał na krawężniku melodramatycznie zapatrzony jak znikam za rogiem.

Spotkałam go dziś, przypadkiem. Siedziałam sobie na bulwarze nad Odrą, czytałam babską gazetę a tu patrzę idzie amant. Przysiadł się, chwilę pogadaliśmy, ale jakoś już nie był tak zachwycony moimi oczami, włosami itp itd... Pewnie za mały dekold miałam...

PS Młody Einstein odwołał lekcję z przyczyn niezlaeżnych. A ja o 7 rano wstawałam, żeby chatę ogarnąć. Ech ta młodzież, za grosz szacunku do starszych kobiet.

PS 2 W babskiej gazecie czytałam raport o anoreksji i bulimii. Całość sprowadza się do tego, że kobiety się tak katują, bo maja małe, często w ogóle nie istniejące, poczucie własnej wartości. I jak ów amant tak beztrosko pominął mój wygląd, pomyślałam, no tak nie mam makijażu, spocona po całym dniu ergo "smakowitym kąskiem" trudno mnie nazwać. Zaraz potem pomyślałam, że to przecież dokładnie taki sposób myślenia jak u bohaterek tamtego raportu. Tylko im zależało na kaceptacji bliskim im osobom, a amant przecież jest dla mnie obcym człowiekiem. I cieszę się, że sobie to uświadomiłam. Może jednak jestem próżna?

2 comments:

Anonymous said...

Czemu nie piszesz "momęcie"?

Avalanche said...

dlatego:

http://so.pwn.pl/lista.php?co=momencie