Saturday, October 4

Pozytywy/Negatywy

1. Kobieta Tajemna zarekomendowała mnie i dostałam pracę wakacyjną. Dzięki temu mam konto w banku i czym zapłacić za czynsz.

2. Chwilowo mam gdzie mieszkać. A mieszkanie jest słoneczne (o ile słońce świeci, a ostatnio było go dużo. Wyżowe, oślepiające i zimne. Piękne.), blisko morza, autobusów i sklepów. Będzie mi go brakować.

3. Jestem zdrowa.

4. Będę studiować. Z 19 latkami w grupie, ale co tam. Mili są, sympatyczni też.

5. Mogę się cieszyć długimi porankami, bo "szkołę" zaczynam dopiero na 11 (co za filozof wymyślił rozwalenie 12h na 4 dni uniemożliwiając mi pracę na pełen etat, gratulacje, szczere).

6. Byłam na wakacjach. Wyspy Kanaryjskie są zaskakująco "nietropikalne" i bardzo turystyczne. Pierwszy raz absolutnie sama na wakacjach- całkowita niezależność, dużo czasu na myślenie, czytanie i pławienie się w słońcu. Nie wytrzymałabym tam dłużej niż 7 dni. No chyba, że w towarzystwie. Najlepiej kierowcy, żeby więcej pozwiedzać. Następnym razem chciałabym na Malediwy, ale to jak już będę bardzo bogata. I bardzo, przynajmniej chwilowo, nie-singlem.

7. Edynburg zachwyca niesutannie. I śmialo już się po nim sama poruszam. Jeszcze utartymi ścieżkami, ale coraz częściej z nich zbaczam.

Negatywy są 2:
powinnam wynieść się stąd jak najszybciej, ale nie ma pracy, wiec nie mam nawet jak szukać mieszkania. Strasznie jest być bezrobotnym. Chciałabym, żeby to się zmieniło. Szukam, piszę, wysyłam, chodzę. A przerażająca rzeczywistość jest taka, że jeśli nie w zawodzie, to pozostaje mi raczej tylko sprzątanie, albo praca w sklepie. Żadna nie hańbi, wezmę każdą, ale te dwie opcje zostawiam już na ostatek. Trzymajcie więc za mnie kciuki. Mocno, dobra?

Nieustające zdziwienie

Pierwsze zachowaniem Rezydenta. Pomimo moich próśb i wyraźnego wyartykułowania, że bardzo potrzebuję jego obecności w ostatnim tygodniu pobytu w domu, wybywał sobie tam gdzie łatwiej i przyjemniej. Teraz wiem, że to była ucieczka przed nową, niestabilną rzeczywistością. Wtedy miałam nieskończony żal o to. Żal pozostał, tak jak uczucie, że w końcu i tak ze wszystkim człowiek zostaje sam. Ileż razy to już tu pisałam. I ile razy zdążyłam się o tym przekonać odkąd tu przyjechałam. Pozytywne zdziwienie Rezydentem też jest- refleksja go naszła, że może powinien był inaczej i UWAGA przyznał się, że było mu dobrze i, że tęskni. The world IS going crazy...

Kolejne tym jak bardzo mylnie może być interpretowane moje zachowanie. Bycie miłym i uczynnym dla innych ma przecież ukrytą intencję chęci bycia dostrzeżonym, docenionym i w ogóle wszystko robione jest pod publikę. Bardzo gorzka pigułka. Była jeszcze jedna, ale jej nawet opisać nie potrafię. Pomaga bieganie nad morze. Najpierw płaczę na brzegu- z bezsilności, poczucia niesprawiedliwości, niezrozumienia i niemocy. Szum morza uspokaja, nabieram perspektywy. Wracam, staram się dalej, uśmiecham się i tylko myśl, że to wszystko i tak może być użyte przeciwko mnie. Tylko że, ja nie potrafię inaczej. Wtedy postępowałbym wbrew sobie. Wtedy życie byłoby niemożliwe.

I właśnie wtedy przychodzi wiadomość jedna, druga i kolejna. Że jest ktoś, kto tęskni, kto czeka, komu brakuje. Takich ktosiów jest kilku. I to też jest zdumiewające.

Przerażająco zaskakujące jest też zachowanie BMMa, któremu wydaje się, że będzie tak jak kiedyś. Nie będzie. Nie dam się.

Przerażająco zaskakujące jest też to, jak bardzo bezbronna czuję się w tych wszystkich sytuacjach.

Było jeszcze zdumienie jak bardzo niezorganizowane jest przyjecie na studia, jak proste i nieskomplikowane jednak się okazało, i jak bardzo cieszy. Motywacja w dalszym ciągu 100%.