Tuesday, September 2

Pandemonium

zapanowało od tego momentu. Bo przecież trzeba:
- wynająć mieszkanie,
- spakować wszystko, co do spakowania i zabrania, a reszta do Barboniów,
- zakończyć współpracę z Firmą
- zawiesić współpracę z LO
- zaplanować i przeprowadzić imprezę pożegnalną
- dodatkowo pożegnać wszystkich Kochanych Ludzi
- skończyć załatwiać kredyt
- zaszczepić Milkę i zdecydować, czy zabranie jej to dla niej rzeczywiście taka dobra decyzja (nie podjęłam jej do tej pory)
- wyprowadzić Rezydenta
- znaleźć kasę na wyjazd, bo kredyt nie został wypłacony w całości
- napisać personal note wyjaśniając dlaczego chcę studiować, to, co chcę studiować.

I wiecie co? Udało się. Z przeszkodami a jakże:
- w Firmie pracowałam CODZIENNIE z wyjątkiem dnia tuż przed wyjazdem (a plan był, że będę się pakować, HAHAHA). Zostałam za to pożegnana z kwiatami. SZOK. Szok przeżyła też menagerka, kiedy okazało się, że "zabieram ze sobą" 2 najlepsze osoby, a całe mnóstwo innych też odchodzi.
- do wypłaty kredytu upoważniłam Człowieka Doskonałego, który zapadl na jakas tajemniczą przypadłość i leżał w szpitalu 4 tygodnie, w dodatku mając wyrzuty sumienia, że mi nie pomaga, jak obiecał. Na szczęście wyzdrowiał już, a wypłatę kredytu załatwiłam po prostu przyjeżdżając na 4 dni.
- personal note napisałam właściwie w ostatnim momencie, ale za to nie mogłam jej wysłać, bo strona uniwersytetu nie działała.

Bez przeszkód udało się:
- zorganizować Hawajską Imprezę Pożegnalną (jakie piękne zaproszenia były, kto był ten wie :) z lekcją salsy przeprowadzoną przez Kobietę Żywiołową
- pożegnać dodatkowo wszystkich Kochanych Ludzi, bez przeszkód, ale ze smutkiem. Z nadzieją też, że zobaczymy się wkrótce.
- wynająć mieszkanie- absolutnie bez trudu 4 bardzo porządnym dziewczynom :)
- wyprowadzić siebie i Rezydenta. Wszelkie "pamiątki" po znajomościach wszelakich, w tym listy miłosne od BMMa zostały bez pardonu unicestwione. Szokujące, ale bardzo oczyszczające uczucie.

Pakowanie poszło w miarę gładko dzięki wydatnej pomocy Barboniów i Rezydenta. Zapakowanie walizek zdecydowanie gorzej. Jak zmieścić 32 lata życia w 26 i 13 kg? Zmieściłam, reszta zostanie dosłana. I tak oto 30.06.2008 wyruszyłyśmy. Wtedy napisałabym, że ku nowej przygodzie, a teraz napiszę tylko, że wyruszyłyśmy.