Monday, November 19

...

Przyszła niespodziewanie, choć zaplanowana. Była jednym wielkim oddaniem i zaufaniem. Zawsze przychodziła się poprzytulać, nie wyobrażała sobie spania gdziekolwiek indziej niż ze mną. Wdzięczna za wszystko. Chorowała od środy, a niedzielę poszła do kociego nieba. Tęsknie okrutnie.

Sunday, November 11

Magiczne urodziny

Uwielbiam kończyć 32 lata. Najfajniesze urodziny jakie miałam.

Po pierwsze Nowalijka zaprosiła mnie na swoją lekcje, gdzie zostało mi odśpiewane Happy Birthday i wręczony koszyczek z kwiatkami. A to był dopiero 30.10.
Po drugie ludzie, po których zupełnie się tego nie spodziewałam, złożyli mi życzenia na N-K.
Po trzecie Rezydent złożył mi życzenia (nigdy tego nie robił) i nawet wręczył kwiatki. The world is going crazy.
Po czwarte Kobieta Tajemna i Kobieta Od Uzależnień Serialowych zrobiły mi imprezę niespodziankę. Najpierw puściły sygnał, żeby Rezydent je wpuścił na klatkę, potem drugi, żeby mnie wywabił z domu. Udało mu się, a na korytarzu zobaczyłam- całą poręcz owiniętą bibułą, jak nicią Ariadny. Musiałam za nia iść (czasem też coś na niej przeczytać), a na każdym piętrze coś na mnie czekało: świeczki, kawałek tortu ze świeczką do zdmuchnięcia, wino, a na parterze prezent i obsypanie błyszczącym konfetti. Przyniosły też jedzenie i razem spędziliśmy jeden z najbardziej uroczych wieczorów ever. Czułam sie jak wtedy, gdy miałam 4 lata i w Wigilię co chwila gdzieś znajdowałam prezenty i cały czas pytałam mamy, gdzie jest tato, a ona niemiennie odpowiadała mi, że w pokoju :) Cudo cudownie.

Spis myślowego inwenarza

1. Czy ktoś wie dlaczego non-stop dostaję mailing, w którym proponuje mi się:
a) zakup viagry
b) powiększenie mojego penisa
c) zachwycenie mojej kochanki w sypialni?
2. Czy ktoś wie jak przemówić małej kocicy do rozumu i wytłumaczyć jej, że skok z rozbiegu na moją łydkę i wdrapanie się na moje biodro czy też ramię, to nie jest fajna zabawa, bo pazurki wbijają się głęboko w moją skórę?
W efekcie chodzę cała w czerwone kropki i zaczynam obmyślać strój na impreze urodzinową, który zakryje mnie od stóp do głów.
3. Choroba Nutelki wpędziła mnie w straszne wyrzuty sumienia, bo może jednak mogłam jakoś dopilnować, żeby się nie rozchorowała? Z nią jest już wszystko ok, ale jak ją widziałam w pierwszym dniu, to chciało mi się płakać i absolutnie nie wyobrażam sobie, jak matka potrafi przeżyć chorobę dziecka. Czapki z głów przed Had i Kobietą Ambiwalentnie Szczęśliwą. Wielkie podziękowanie dla Rezydenta, który opiekował się Nutelką jak dzieckiem, nosił do veta, troszczył się i martwił do tego stopnia, że stwierdził, że pierwszy raz będzie szcześliwy jak usłyszy ją grzebiacą w kuwecie o 4 rano.
4. Woskowanie boli zdecydowanie bardziej, jak włoski są dłuższe, za to nogi w efekcie dużo gładsze.
5. Najważniejsze i najdłuższe przemyślenia odnośnie ludzi, którzy są/byli mi bliscy.
Są tacy jak M, która jest zawsze- na dobre i na złe. Myśli, dzwoni, troszczy się, choć nie zawsze podoba mi się, to co, do mnie mówi.
Są tacy jak G- od niedawna, a już bardzo bliska. Zawsze mogę na niej polegać. Śmieje się razem ze mną i płacze razem ze mną. Razem ze mną kocio-wrażliwa.
Są tacy jak P- ona niezmiennie trwa- pocieszy, poradzi, czasem sprowadzi na ziemię, czasem się nie zgodzi, zachłanna na życie pozostaje dla mnie wzorem jak pomimo strachu zrobić coś, czego się pragnie. I chyba tylko z nią dostaję takiej głupawki.
Są tacy jak M-wkurza mnie nieodbieraniem telefonów, chyba tylko ona i P. potrafią powiedzieć, że w czymś nie wyglądam dobrze nie raniąc przy tym moich uczuć. To od niej pierwszy raz usłyszałam (i zapamietałam na zawsze) - nie rozumiem dlaczego tak robisz, nie zgadzam się, ale jak Tobie z tym dobrze to tak rób. Tylko ona jeszcze wysyła kartki urodzinowe pocztą.
Są tacy jak A- z twardymi zasadami, które szanuję, które przedstawia jasno, i która zawsze znajdzie piękne słowo na pociechę.
Są tacy jak O- z ogromnym dystansem do wszystkiego, chyba jedyna osoba jaką znam, która tyle myśli o otaczającym świeciei. Jednocześnie niesamowicie wrażliwa i mega zorganizowana. Dorównuje jej tylko Had.
Sa tacy jak A'- możemy sie nie widzieć, nie kontaktować przez 3 lata a i tak wiemy, że jedna o drugiej myśli i każda kolejna rozmowa jest taka, jakbyśmy rozmawiały wczoraj.
Są tacy jak W- skrajnie raniący i skrajnie wspierający. Niezastąpiony w katastrofalnych sytuacjach- pod warunkiem, że akurat własnie nie jesteśmy pokłóceni.
Są tacy jak S, którego zadaniem życiwoym jest utrzymanie mojego dobrego samopoczucia. Bez wahania gotowy przejechać 200 km żeby mi pomóc, jeśli będę tego potrzebować.
Są tacy jak T- kontaktujący się tylko, kiedy czegoś potrzebują lub nie mają co zrobić ze swoim wolnym czasem.
Są też tacy jak A- "znikające punkty"- albo są bardzo intensywnie, albo nie ma ich równie intensywnie. Podskórnie jednak czuję, że są.
Prawie cały alfabet mi wyszedł :)
I mimo, że każda z wyżej wymienionych osób czasem sprawia mi przykrość, mimo, że czasem ich zachowania nie rozumiem, mimo, że czasem dla mnie ich wybory są zdumiewające wiem, że nie byłabym tym, kim teraz jestem gdyby nie ich obecność w moim życiu. I za to Wam dziękuję.