Wednesday, March 28

Na pólnocy pelno zmian...

Na froncie domowym zmiany. SZOKUJACE. Mnie przynajmniej. Wieczny Marzyciel vel Rezydent udomowiony zupelnie- zmywa codziennie bez przypominania i dba o wzgledny porządek. Poproszony rano prasuje ciuchy do pracy- ja mogę psokojnie wysuszyć glowę- bez stawiania się i gadania, że nie. SAM bierze Milkę na ręce mówiąc do niej (glosem pieszczotliwym jak do malego dziecka) "Najpiękniejszy kot na swiecie, tak. W poprzednim wcieleniu bylas najwiekszą laską na swiecie". O drobiazgach typu propozycje zrobienia mi herbaty, nakarmienie kotów - do tej pory bylo NIEBEDEICHKARMILTONIEMOJEKOTYNIECHSIENIEPRZYZYWYCZAJAJA, wszystko to wlasnie tak jednym tchem, czy pytaniu o co jestes na mnie wsciekla, bo się prawie nie odzywam i "źle" spojrzalam nawet nie warto mowić. Wiosna?

PS Byly Mąż Marnotrawny nie przyjeżdża na swięta. No regrets.

2 comments:

Anonymous said...

tylko patrzeć, jak się oświadczy... ;P

Avalanche said...

Weźźźźźźźźźźźźź