Pierwszy raz w życiu zostałam zmuszona do zachowania wbrew sobie i wbrew temu w co wierzę i co wiem, że jest dobre. Musze zmienić postępowanie, żeby chronić samą siebie.
Otóż klasa ma wychowawcza uprosiła mnie, żeby oglądać film w dzień wgarowicza. Miałam zupełnie inne plany, ale zgodziłam się, spędziłam pół nocy na przygotowanie zadań do filmu, który sami wybrali z 4 moich propozycji. Przeprowadziłam lekcję, wydawało mi się, że byli zadowoleni. Po ok 1,5 h po zajęciach otrzymałam paszkwilowatego smsa o tym, że filmy to sobie można w domu albo w kinie a nie w szkole oglądać, że to kompromitacja dla mnie i dla szkoły. Podpisane "zawiedzeni rodzice". Pierwsza reakcja- płacz i poczucie niesprawiedliwosci powmieszane z wsciekłoscią. I tak dwa dni. Oczywiscie próbowałam dodzwonić się i wyjasnić sprawę, ale, surprise, surprise, natychmiast włączała się poczta głosowa. Oczywiscie poszlam do dyrekcji, opowiedzialam o wszystkim. Oczywiscie wzięla moja stronę. Dzieci- zdziwione calkowicie i wsciekle, że ktos odważyl sie zrobić cos w imieniu ich wszystkich. Wspierają, mówią, żeby się nie przejmować i zaczynają dochodzenie. Wynik- autorem sms'a byl prawdopodobnie chlopak jednej z uczennic. Niesmak we mnie ogromny. Mysl jedna- nie mogę im ufać, któres z nich usmiecha sie w twarz, a potem obsmarowuje beszczelnie. Zobaczymy co na to rodzice.
Sunday, March 25
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment